2 responses to “Czy wolno feministkom oceniać inne kobiety?”

  1. Mogę to skomentować tylko w następujący sposób: feministkom wolno oceniać inne kobiety, bo to wolny kraj i mamy tę gorąco uwielbianą wolność słowa, pytanie tylko: po co?

    Osobiście wyznaję zasadę: żyj i daj żyć innym. Staram się nigdy nie oceniać, bo w końcu nie jestem w stanie poznać wszystkich stron, motywów danej osoby, jej sytuacji, itd., a nawet gdybym mogła, to czy skoro nie robi ona krzywdy mi ani nikomu innemu, to jakim prawem mam oceniać jej decyzje? Ja jestem very protective jeśli chodzi o sposób, w jaki prowadzę swoje życie, oczekuję, że nikt mi się nie będzie wpierdzielał, i z takim samym podejściem traktuję innych.

    A jak się nie mam nic miłego do powiedzenia, to się nie odzywam – tak mnie mama uczyła, to się słucham 😀

    Pozdrawiam i dzięki za tego posta! 🙂

  2. Jerzy Wilman pisze:

    Wpadłem tu skuszony nazwą. Co prawda nie spodziewałem się treści religijnych na które mam alergię, za to bardziej skojarzyłem sobie Wasz blog z mamą szeregowego Boska. Dlaczego facet pałęta się na kobiecym polu? Wygonić go? Zaminować pole? Można i tak 🙂 Ale… ale mam do kobiecości ogromny dystans, uwielbienie wręcz. Takie przez duże “Ó”. Szczególnie kocham feminizm mając z nim styczność w czystej postaci codziennie. W domu. Inni zwą to pantoflarstwem.
    Udało mi się popełnić kilka artykułów w treści nawiązujących do kobiecości właśnie, nieco wymiksowanej z owłosioną klatą. Lubię krzywe zwierciadło – pomyślałem więc, czy nie udałoby się zaistnieć u matki Boska (sorry!!!) jako facet kpiący z męskiej rasy i gloryfikujący kobiecość w czystej, choć nie w niewinnej formie. Zapraszam na przykład swojej twórczości http://inn.media.pl/?p=162. Będę wdzięczny za przedruk – ale w zamian za prawa do przedruku w/w artykułu. Może jakaś szersza współpraca?